
Jeszcze niedawno biogazownie kojarzyły się tylko z gigantycznymi zakładami w wielkich miastach. Dzisiaj sytuacja się zmienia – technologia stała się tańsza, a nowe prawo unijne sprawia, że własna instalacja biogazowa w gminie przestaje być wyborem, a staje się koniecznością.
Co to oznacza dla lokalnych społeczności i dlaczego warto o tym wiedzieć już teraz?
Patrząc kilka lat wstecz, biogazownie spotykane były tylko przy dużych oczyszczalniach. Jednak wraz z wejściem w życie Dyrektywy (UE) 2024/3019 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 27 listopada 2024 r. dotyczącej oczyszczania ścieków komunalnych, biogazownia przy oczyszczalni będzie obowiązkowa bez względu na wielkość gminy.
Nowelizacja prawa o oczyszczalniach ścieków wiąże się z licznymi wymaganiami technologicznymi i infrastrukturalnymi. Oprócz wymagań przedstwia też jasno cele, jakie za pomocą nowego prawa mają być osiągnięte, a są nimi:
Wykorzystanie biogazowni przy oczyszczalni ścieków pozwala na wytworzenie fermentacji metanowej, czyli beztlenowej stabilizacji osadów ściekowych. I tylko w taki sposób będzie możliwe osiągnięcie neutralności energetycznej.
Wniosek: biogazownia przy oczyszczalni nie będzie fanaberią, a koniecznością.
Można błędnie myśleć, że małe oczyszczalnie o przepustowości do 50 tys. RLM będą zwolnione z nowych wymogów. Nic bardziej mylnego. Ponieważ wiele punktów wspomnianej dyrektywy dotyczy obiektów o przepustowości już od 1 tys. RLM.
Dodatkowo, na korzyść biogazowni przy małych oczyszczalniach przemawia fakt, że to właśnie te mniejsze obiekty mają stosunkowo większe zużycie energii od 0,3 do nawet 2 kWh na 1 m³ ścieków. A jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że tylko 35% energii OZE może być produkowanej poza zakładem, to rentowność biogazowni przy oczyszczalni staje się jeszcze bardziej kusząca.
Dawniej budowa biogazowni kosztowała fortunę i dla wielu gmin była niedostępna. Dziś, dzięki technologiom sprawdzonym m.in. w rolnictwie, dostępne są kompaktowe biogazownie jednokomorowe. Są one znacznie tańsze i prostsze w obsłudze.
Wykorzystywane głównie w rolnictwie kompaktowe, jednokomorowe mikro- i małe biogazownie zasilane osadami nadmiernymi lub ich mieszaniną z osadami świeżymi, sporadycznie uzupełnianymi odpadami spożywczymi stają się świetnym i o wiele tańszym rozwiązaniem dla sektora komunalnego.
Spółka Wodna Łeba zainstalowała kompaktową biogazownię o mocy 44 kW, która obsługuje sezonowy przepływ ścieków na poziomie od 2 do 6 tys. m³ na dobę. Proces technologiczny trwał zaledwie 14 dni, i nie ingerując w technologiczny ciąg oczyszczania, skupiał się przede wszystkim na zagospodarowaniu osadów.
Oprócz instalacji samej biogazowni powstały też: stacja zagęszczania osadów, zbiorniki buforowe, instalacja przygotowania odpadów żywieniowych oraz dokonano modernizacji systemu odwadniania pofermentu.
Ale zapewne najbardziej interesująca będzie tu cena takiej inwestycji. Otóż zależy ona od istniejącej już infrastruktury, ale mieści się zwykle w przedziale 4–7 mln zł. To kwota kilkadziesiąt razy niższa, niż na początku powstawania biogazowni.
Aby biogazownia „zarabiała na siebie”, gmina powinna produkować minimum 800 kg suchej masy osadu na dobę (co odpowiada ok. 20 m³ osadu o zawartości 4% suchej masy).
Co, jeśli gmina jest bardzo mała?
Najmniejsza efektywna instalacja potrzebuje zbiornika o wielkości ok. 350 m³. Jeśli jedna gmina produkuje za mało odpadów, najlepszym rozwiązaniem jest budowa wspólnej biogazowni dla kilku sąsiednich miejscowości.
Biogazownia to dzisiaj nie tylko ekologia, ale przede wszystkim niezależność od rosnących cen prądu. Zamiast płacić kary za emisje i kupować drogą energię, gminy mogą produkować ją same z tego, co i tak muszą zutylizować.
Biogaz ze ścieków to przyszłość, która zaczyna się już teraz.